W którymś w poprzednich moich wpisów wspomniałam o Krystynie z poczty i obiecałam, że temat ten kiedyś rozwinę.
Imię zostało zmienione dla dobra bohaterki, ale jestem więcej niż pewna, że każdy, kto był na poczcie w naszym mieście, temu zmienione personalia oczu nie zamydlą, bo Krycha z poczty jest tylko jedna i niepodrabialna.
Mi osobiście, poczta zawsze kojarzy się ze swoistym małomiasteczkowym folklorem. Sama w sobie ma niepowtarzalny i niereformowalny klimat, na który składa się dźwięk stempla przybijanego na każdym świstku papieru, słony smak kleju na znaczku, poprzyklejane do szyb książki kucharskie i rajstopy z przyczepionymi kartonikowymi cenami, ludzie w kolejce wymieniający się najnowszymi ploteczkami i Krycha siedząca zawsze w tym samym okienku, otoczona górami listów i pokrzykująca co chwilę do kogoś lub na kogoś.
Odkąd pamiętam owa Krycha pracowała „u nas na poczcie”. Znał ją każdy i ona znała każdego w naszym kilkunastotysięcznym mieście i wcale nie przesadzam. Nie było szans, żeby mieszać w Józefowie i umknąć uwadze Krychy, a jeżeli już, to nie na długo, bo Krycha natychmiast aktualizowała swoją bazę wiedzy. Mógł się o tym przekonać np. mój mąż, który w miesiąc po naszym ślubie poszedł na pocztę odebrać polecony na swoje nazwisko i został zapytany przez Krychę, czyim jest mężem - Aśki czy Magdy, bo to, że jest mężem, którejś z nas, to już ustaliła. Zdziwił się chłopak nieco i od razu zatęsknił za anonimową stolicą. Tu anonimowy nie był nikt – przynajmniej na poczcie.
Pamiętam taką sytuację, gdy na jak zwykle zatłoczoną pocztę wszedł jakiś facet, podszedł dyskretnie do osób stojących w kolejce i chciał cicho zapytać, gdzie znajdzie jakiś adres. Nie umknęło to jednak uwadze Krystyny, która niczym murena wychyliła się ze swojej zasypanej listami nory i wydarła na całą pocztę
- Co się ludzi pyta? Mnie niech się pyta! Ja jestem mapą tego miasta. Kogo szuka? Nazwisko?
Oniemiały gość podszedł grzecznie do okienka i jak na spowiedzi wyrecytował kogo szuka i po co, na co usatysfakcjonowana Krystyna, bez zająknięcia wskazała mu jak ma jechać, co minąć, gdzie skręcić i do której furtki zadzwonić. – Taka właśnie była Krycha (była, bo parę lat temu przeszła na emeryturę a „czar” józefowskiej poczty prysł wraz z jej odejściem). Dopóki jednak tam panowała, nie obowiązywały żadne normy i zasady z RODO i poufnością danych na czele. Krycha budziła respekt i nikt nie próbował jej podskoczyć, bo ewidentnie należała do grupy trzymającej władzę w mieście – zaraz za nią był proboszcz, burmistrz i dzielnicowy. A jak ktoś spróbowałby się jej sprzeciwić, to musiał się liczyć z wiecznym potępieniem.
Ja osobiście na pocztę nie zaglądałam zbyt często, ale niestety czasem musiałam stawić się odebrać paczkę czy nadać polecony. Któregoś razu pojechałam, z pewnością w jednej z powyższych spraw i zgodnie z przyjętymi ogólnie normami społecznymi ustawiłam się grzecznie w kolejce. Nie wiadomo czemu, akurat tym razem Krycha szczególnie mnie sobie upatrzyła i zanim zdążyłam zająć swoje miejsce w szeregu wyłowiła mnie z tłumu:
- Aśka, Aśka podejdź no tu do okienka, bo mam do ciebie sprawę! – krzyknęła
Zdziwiłam się bardzo, bo nie miałam pojęcia, że Krycha zna również mnie (dopiero wkraczałam w dorosłe życie) i przede wszystkim potrafi odróżnić mnie od Magdy – mało kto z naszych znajomych to potrafi na pierwszy rzut oka, a co dopiero kobieta, która nas widzi maksymalnie dwa razy do roku.
Wśród stojących na poczcie ludzi zaszumiało i nie był to pomruk uznania, a raczej dezaprobaty, bo to oznaczało, że zostanę obsłużona poza kolejnością. Nie była mi na rękę takie sława, ale Krystyna znana była z tego, że zarządzała kolejką i lubiła sobie wyróżnić i wyłowić z tłumu bliższych jej sercu mieszkańców Józefowa, lub takich, do których właśnie „miała sprawę”.
- Ty znasz Zielińskich, tych z Kwiatowej? Nie? – zapytała Krycha, nie trudząc się na ściszenie głosu.
- No…. Tak. – odparłam zgodnie z prawdą- Grzesiek jest moim dalekim kuzynem – doprecyzowałam
- Bo jest taka sprawa, że zwrot z podatku im przyszedł, a oni chyba gdzieś wyjechali, bo listonosz nie może się do nich dobić i zaraz im wróci ta kasa do skarbówki. A szkoda by było, bo to trzy czterysta, to po wakacjach jak znalazł im się przyda – perorowała Krycha bez krępacji. – Wzięłabyś dla nich tą kasę, to by po urzędach nie musieli potem latać. – ciągnęła, tonem bynajmniej nie pytającym.
- No…. dobra… wezmę – wydukałam, zbita z tropu, bo nie spodziewałam się takiego rozwoju sytuacji.
- Kaśka!!! – tu już Krystyna zupełnie nie szczędziła gardła – Wydaj Aśce kasę, tą co dla Zielińskich czeka. Aśka jest siostrą Grześka, to mu odda, jak wrócą z wakacji. Tam chyba trzy czterysta z ogonkiem będzie – krzyknęła do koleżanki z okienka obok, zadowolona z tego, jak sprytnie udało jej się kolejną sprawę załatwić. Gdyby nie ona, to wszyscy by w tym mieście z pewnością wyginęli!
- No dobra, Kochana, a co Ty chciałaś załatwić – zwróciła się do mnie z oczywistą protekcją- bo przecież należało mi się, skoro właśnie stałam się jej wspólniczką w zbawianiu świata.
Po załatwieniu swojej sprawy, w asyście nienawistnych spojrzeń wszystkich stojących w kolejce ludzi, podeszłam do Kaśki i odebrałam trzy tysiące czterysta polskich złotych, po czym unikając wzroku publiczności, bez ukłonów i oklasków, czym prędzej opuściłam budynek.
Co by o Krystynie nie mówić, to miała ona z pewnością dobre serce i duże poczucie solidarności obywatelskiej, bo nieraz dało się słyszeć rzucane do interesariuszy teksty w stylu „Oooo znowu skarbówka Cię ściga! Odbierasz czy nie?”, „To mi wygląda na mandacik. Ja bym nie odbierała” lub „Z sądu…. Pewnie o alimenty? Mam wydać?”. I co jeszcze było charakterystyczne w jej obyciu, to nie trudziła się na jakiekolwiek formy grzecznościowe i do wszystkich mówiła na „ty”. Co w sumie wydaje się być logiczne, skoro wszystkich znała.
Ciekawą przygodę z Krychą miał kiedyś mój wujek.
W któreś śnieżne zimowe popołudnie, jechał samochodem przez Warszawę. Przystanął zamyślony na światłach przed przejściem dla pieszych, a tu nagle jakaś kobieta ładuje mu się na siedzenie pasażera.
- O Boże, Maciuś, jak dobrze, że cię spotkałam. Do domu wracasz? To mnie podrzucisz. – rzecze kobieta, wprowadzając mojego wujka w osłupienie. Najpierw zaczął podejrzewać się o amnezję – bo zupełnie nie kojarzył kto zacz, a potem rozglądać się po kabinie w poszukiwaniu ukrytej kamery – bo jeśli nie utrata pamięci, to tylko czyjś głupi dowcip mógł tłumaczyć to zajście. Faktycznie ma na imię Maciej i faktycznie wraca do domu, ale skąd jakaś obca niewiasta miałaby o tym wiedzieć? Dopiero jak niespodziewana pasażerka zdjęła beret i chustkę, w którą była zamotana, rozpoznał w niej Krychę z poczty. Jak się okazało, wracała ona od lekarza i już miała iść na autobus, a tu patrzy – Maciuś jak żywy w aucie naprzeciwko siedzi. Co za szczęście! Taka śnieżyca, zimno i ciemno a jej się trafiła podwózka.
Cóż było robić? Wujek oczywiście Krystynę zawiózł do domu, a że z racji panujących warunków pogodowych droga trochę trwała to dowiedział się wielu ciekawostek na temat różnych znanych mu i nieznanych mieszkańców Józefowa. Na pożegnanie Krystyna podziękowała Maciusiowi bardzo serdecznie i obiecała odwdzięczyć się jak tylko będzie umiała.
Minęło pewnie kilka miesięcy, zanim wujek wymazawszy już z pamięci zimową przygodę, zjawił się na poczcie, aby załatwić to co się zwykle na poczcie załatwia – PITa nadać, list odebrać tudzież zakupić rajstopy.
Wchodzi sobie jak zwykle, ustawia się w kolejce jak wszyscy porządni obywatela aż tu nagle jak Krycha nie wyskoczy na niego zza swojego okienka!
- Maciuś, Maciuś! Jak dobrze, że jesteś. Ja dla Ciebie worki odkładałam i już mi się dużo się ich uzbierało. Ty ten sklep prowadzisz na bazarze, to Ci się te worki na pieniądze na pewno przydadzą!
- Kaśka!!! Wydaj Maćkowi te worki, co tam w pudle leżą! Będzie miał jak znalazł.
I tak, mój wujek, po załatwieniu, bez kolejki tego co miał załatwić na poczcie, wrócił do swojego starego busa, z naręczem worków na pieniądze. Oby mu się kiedyś przydały😊
A na koniec odrobinę reklamy, bo przecież po to ten blog jest, co by się wszystko pozycjonowało jak należy😜 Nie zapomnijcie więc zerknąć do zakładki z promocjami oraz sprawdzić naszą wiosenną kolekcję ze spódnicami i narzutkami w roli głównej!